Ostatnio mogliśmy ją podziwiać w wywiadzie, udzielonym przez prezesa "Magazynowi", wydawanemu przez Zarząd Regionu Gdańskiego "Solidarności". Z niemałym wzruszeniem cofamy się do roku 1980, kiedy to w lipcu wybuchły pierwsze strajki. I tu prezes wysuwa na czoło dwie postaci - Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego, siebie pozostawiając w cieniu. Dwaj wymienieni opracowali genialny plan. "Chodziło o zajęcie jednej z państwowych drukarni i wydawanie codziennego pisma, które byłoby organem, ale być może też ośrodkiem kierowniczym całej akcji. Nic z tego nie wyszło, ale plan w różnych wersjach był aktywny aż do 1989 r.". Prezes nie wnika w szczegóły i nie opowiada, dlaczego nic nie wyszło z zajęcia państwowej drukarni. Być może zainteresowani nie posiadali przepustki i nie zostali na teren zakładu wpuszczeni.

O swojej szczególnej aktywności, już w sierpniu 80, skromnie opowiada prezes dalej. "Spędzałem urlop we Władysławowie. Spotkałem się oczywiście z Leszkiem, rozmawialiśmy o sytuacji, przygotowałem na jego zlecenie jakąś ulotkę".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej