Poniedziałek. Publicyści "niepokorni" posłuchali apelu prezesa. Żadnych wezwań do pomszczenia krzywd ośmiu lat nieludzkich rządów reżimu. Wyłamuje się Rafał Ziemkiewicz - "Jaro może przebaczył", ale on nie.

Wtorek. Apel prezesa jest już passé. W "Gazecie Polskiej Codziennie" wiersz Marcina Wolskiego:

"Wykluczeni wracają do gry,/
kark prostują skrzywdzeni boleśnie.
Są w ojczyźnie rachunki krzywd -
trudno zmazać je równocześnie".

Satyryk wyklęty ciągnie prozą: "Po pierwsze, media - należy błyskawicznie sprawić (...), by Strefa Wolnego Słowa objęła przynajmniej TVP i Polskie Radio". Wie, że "zanim nastąpi odczuwalna poprawa programu telewizji i ruszy produkcja dzieł filmowych na miarę hollywoodzką, o które apelował Jarosław Kaczyński", minie trochę czasu. Dlatego trzeba szybko zrobić "dwie sejmowe komisje śledcze - aferalna i smoleńska mogłyby dać naszemu narodowi sporo satysfakcji, poczucia sprawiedliwości, a przy okazji również rozrywki".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej