- Jestem bardzo sceptyczny. Ale Unię stać na podjęcie próby na cztery miesiące. To przecież tylko zawieszenie, a nie zniesienie sankcji - tłumaczy europoseł Jacek Saryusz-Wolski zaangażowany w sprawy Wschodu.

Poprzednia odwilż, której patronował szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, zakończyła się - nieoczekiwanymi dla Zachodu - represjami po białoruskich wyborach prezydenckich z 2010 r. Tuż po nich Unia odwiesiła i szybko wzmocniła swoje restrykcje.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej