Nie ma wątpliwości, że tuż przed głosowaniem Kaczyński chciał osłabić obawy podsycane także przez konkurentów, iż po ośmiu latach w opozycji i po wielu przegranych wyborach PiS będzie się chciał odegrać na dotychczas rządzących.

Także Beata Szydło na wszystkie sposoby odmieniała słowo "wspólnota". "Trzeba iść wspólną drogą - przekonywała tuż przed północą w piątek. - Nasze marzenia zrealizujmy wspólnie. To, co powinno być dla nas najważniejsze, to budowanie, a nie burzenie; łączenie, a nie dzielenie; wspólna droga dla rozwoju Polski".
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej