Jarosław Kaczyński to fatalne wspomnienia, a teraz duży niepokój. Ale nastroje nie są alarmistyczne. Unia jedzie po wertepach od ładnych paru lat, a w tym roku przetrwała nawet gniewny pierwszy okres premierowania Aleksisa Tsiprasa. Trochę z nadziei, a może trochę ze zmęczenia Unia (na razie) nie drży z powodu PiS.

Relacje Warszawy z instytucjami UE będą - czego się obawiają w Brukseli - trudniejsze niż teraz, zwłaszcza na początku. Będzie "więcej żądań, mniej rokowań". Ale dość mocne jest przekonanie, że ostatecznie zwycięży rozsądek.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej