PiS zdobył mniej więcej tyle głosów co PO w wygranych wyborach. Można byłoby stwierdzić, że zadziałała zasada wahadła. Tylko nie do końca. Gdyby na przykład Zjednoczona Lewica została zarejestrowana jako partia, to weszłaby do Sejmu, a wówczas większość PiS byłaby minimalna - kilka mandatów. Tak jako koalicja znalazła się poza Sejmem.

Złożyła się też na to zwycięstwo słabość Platformy Obywatelskiej. Taktyczna słabość, szczególnie na ostatniej prostej kampanii. PO nie powinna pozwolić sobie na odebranie mandatów partii Petru, która jest partią jednego człowieka. W trakcie telewizyjnych debat można było też stwierdzić, że wybór Ewy Kopacz na lidera partii był błędem Donalda Tuska.

Jeśli chodzi o lewicę, to widać, że to ugrupowanie postanowiło samo siebie złożyć do grobu. Wydawało się, że po kandydaturze Magdaleny Ogórek nie może być gorzej. Okazało się, że może.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej