Ta deklaracja świadczy, że PiS ma ambicję sięgnięcia dalej, stworzenia tego, co prezes PiS nazwał biało-czerwoną wspólnotą ludzi dobrej woli. Znaczy to, że naczelnym celem PiS jest umocnienie się w centrum sceny politycznej, gdzie symbolicznie lokuje się wartość każdej demokracji. PiS będzie chciał teraz pokazać, że te wszystkie formułowane wobec niego oskarżenia o populizm i radykalizm były niesłuszne. Będzie chciał zepchnąć Platformę na lewo i wejść w koalicję z konserwatywnym skrzydłem PO, które się od niej oddzieli. Sądzę, że może teraz nastąpić próba budowy nowego, szerszego ruchu. To będzie kwestia najbliższego roku.

Ważnym wydarzeniem - o ile potwierdzi się ten sondażowy wynik - jest wyeliminowanie z Sejmu lewicy. Nie spodziewałem się tego, myślałem, że ZL przejdzie nawet z naddatkiem. Oznacza to, że dla lewicy jest czas budowania nowej formacji w oparciu o ruchy miejskie i Partię Razem - i na to musi wykorzystać czas nieobecności w parlamencie. Myślę, że jeśli ta nowa lewica wróci do Sejmu, to już bez obciążenia działaczami o rodowodzie postkomunistycznym.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej