Żeby móc nawoływać: "Zmieniłem Unię, więc w niej pozostańmy", premier David Cameron potrzebuje tych zmian przed obiecanym wyborcom najpóźniej w 2017 r. referendum o wyjściu z Unii bądź pozostaniu w niej. Kanclerz Angela Merkel, którą Cameron uznaje za głównego rozmówcę w Unii, miała mu doradzić szerokie konsultacje z całą UE. Zapowiedziała, że Berlin go w tym nie wyręczy. Niech nie liczy na to, że w ostatniej chwili wytarguje coś u Merkel i że to ona będzie potem do tego przekonywać resztę Unii.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej