Na czym polega "efekt Zandberga"? Zobaczyliśmy polityka nieznanego (ci, którzy śledzą lewicową scenę, znają go od lat choćby ze współpracy z Jackiem Kuroniem i ich manifestu na łamach "Wyborczej" z 2001 r.), który ku powszechnemu zaskoczeniu wygląda na takiego, który po prostu wierzy w to, co mówi.

Można się nie zgadzać z jego radykalnymi poglądami, ale jest w nich autentyczny.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej