Ale głębiej wczytałem się w kartkę. I okazało się, że to nie jest taka zwykła PRL-owska sytuacja pt. "Skomplikowana operacja komisyjnego przykręcenia nakrętki do rury". Poważniejsza sprawa: w wodzie znaleziono tajemniczy zielonkawy osad. Osad, powiedziałem sobie. Znaczy Asad. Bo przecież pan Jarosław ostrzegał: te Syryjczyki spowodują zalew groźnych pierwotniaków . Studnie zatrują i po wsiach pójdzie dżuma.

Trudno zaprzeczyć prezesowi: mamy w kraju zalew groźnych pierwotniaków (choć gołym okiem widać, że nie są one syryjskie).
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej