Ten w założeniu superdemokratyczny, obywatelski obszar internetu to dziś miejsce, gdzie można znaleźć głównie wulgarność i najniższe instynkty. Słowo "hejt" jest dziś tak powszechne w rozmowach jak "dzień dobry".

Niby wiem, że partie polityczne odkryły siłę rażenia mediów społecznościowych i internetu w manipulowaniu opinią publiczną i przeznaczają sporą część otrzymywanych z budżetu pieniędzy na wynajmowanie zastępów trolli wpisujących jadowite komentarze pod tekstami w sieci.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej