"Techniczny" spór o to, czy, ilu i na jakich zasadach wpuścić uchodźców do Polski, przekształcił w zderzenie dwóch racji: z jednej strony rządzący narażają nasz kraj na najazd islamistów, którzy chcą zamienić kościoły w toalety i zakazać kobietom chodzić w krótkich spódniczkach, terrorystów mordujących niemowlaki, nosicieli pierwotniaków, którymi mogą zarazić Polaków. Z drugiej - obrońca chrześcijaństwa i naszego stylu życia - prezes PiS.

Sympatia Polaków stoi po stronie ich obrońcy.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej