Wojciech Mazowiecki: Anty-PiS jest koniecznością >>>

Polemizując z Mazowieckim, mam dwa powody do dyskomfortu.

Pierwszy: rozważamy scenariusz prawdopodobny, ale wysoce niepewny. Trąci to dyskusją akademicką. Lepiej byłoby przenieść te spekulacje na po wyborach. Ale skoro już...

Drugi: obaj uważamy, że mocne, większościowe rządy PiS będą dla kraju katastrofą. Zwłaszcza gdy PiS będzie w stanie zmienić konstytucję, a tym samym od nowa zbuduje instytucje państwa, które na lata obsadzi swoimi ludźmi. Niewykluczone, że wzorem Orbána zmieni też ordynację wyborczą, ułatwiając sobie przyszłe zwycięstwa. Wobec PiS obaj nie mamy złudzeń.

Mazowiecki twierdzi, że swoją pisaniną demobilizuję elektorat obozu demokratycznego. To nonsens. Nasi czytelnicy myślą samodzielnie. Publicysta nie jest od mobilizowania, tylko od analizowania.

To, co nas różni, to strategia, jak temu najgorszemu scenariuszowi zapobiec. Mazowiecki proponuje koalicję przegranych, byleby tylko nie dać rządzić partii Kaczyńskiego. To przepis na katastrofę, bo:
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej