Wzrost gospodarczy Polski odciska swoje piętno na sporcie.

Gdyby się wsłuchać w opinie samych sportowców, zdania są podzielone. Niedawna bulwersująca wypowiedź tenisisty Jerzego Janowicza o tym, że Polacy wciąż są skazani na trenowanie po szopach, więc niczego od nich wymagać nie sposób, wzburzyła środowisko sportowe i wykroczyła poza nie.

Z Janowiczem, pierwszym Polakiem w półfinale Wimbledonu (2013), pokłócili się sami sportowcy. Mistrz świata w kolarstwie Michał Kwiatkowski czy koszykarz z NBA Marcin Gortat uznali jego słowa za dziecinną reakcję tuż po przegranym meczu.

Fakty są takie, że do indywidualnych dokonań Janowicza i Agnieszki Radwańskiej można dodać pierwsze zwycięstwo w Pucharze Hopmana i pierwszy awans drużyny daviscupowej do Grupy Światowej. Polski tenis od dekad nie miał się tak dobrze.

Pytanie, czy sukcesy Radwańskiej i Janowicza oraz pozostałych tenisistów są efektem ich indywidualnego fenomenu, wręcz odstępstwem od normy, czy też coraz sprawniej działającego systemu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej