PiS miał prosty patent na podniesienie swoich notowań. Tuż przed wyborami trzeba ograniczyć występy i smoleński objazd po kraju Antoniego Macierewicza, a Jarosław Kaczyński musi zrobić krok w tył, bo wtedy spada prawdopodobieństwo, że coś szczerze, od serca, powie.

Wyjątek to uchodźcy, bo z badań wynika, że strach Polaków przed ich napływem jest bardzo silny, więc to Kaczyński wystąpił w debacie sejmowej.

Niemniej na pierwszym planie są przede wszystkim Beata Szydło i Andrzej Duda, czyli politycy, którzy nie kojarzą się z radykalizmem. Na razie taki wizerunek się sprawdza i notowania PiS rosną.

O Smoleńsku cicho sza

Jednym z kluczowych założeń kampanii prezydencko-parlamentarnej jest wyciszenie sprawy Smoleńska. Macierewicz w czasie ostatniego, środowego występu w TVP Info nawet nie zająknął się o tej sprawie i wyrecytował kwestię zgodną z przekazem sztabu wyborczego PiS, że teraz najważniejszy jest program społeczno--gospodarczy.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej