Rosja ostatnich lat miała przywódców, którzy otwierali więzienne bramy i którzy je zatrzaskiwali. Do tych pierwszych należeli Michaił Gorbaczow i Borys Jelcyn, do tych drugich należy Władimir Putin.

Putin przywraca światu obraz ohydnej kremlowskiej władzy pełnej okrucieństw, podłości i strachu.

Ołeh Sencow, reżyser filmowy, został uwięziony, był bity i torturowany. Na jego koledze wymuszono torturami i szantażem fałszywe oskarżenie Sencowa, które tenże kolega odwołał przed sądem. Nic dziwnego, że "Nowaja Gazieta", głos Rosji uczciwej i odważnej, określiła ten proces mianem "czysto stalinowskiego". Ołeh Sencow został skazany na 20 lat łagru. W jego obronie wystąpili najlepsi obywatele Rosji, artyści i humaniści. Wypowiedzieli się też najwybitniejsi artyści europejscy, pod ich apelem w obronie uwięzionego widnieją też nazwiska Polaków.

Te głosy ludzkiej godności i sprzeciwu wobec okrucieństwa pozwalają oddychać - choćby przez moment - świeżym powietrzem przyzwoitości. Innym powietrzem oddychają oficerowie i agenci KGB, którzy dziś rządzą Rosją. Oni cuchną strachem przed własnym narodem. I oni w duchu pojmują, że w tym procesie Sencow jest zwycięzcą, a skazany został Władimir Putin.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej