To nie kryzys: to nowa rzeczywistość. Setki tysięcy ludzi szukających w Europie schronienia przed wojną i terrorem to nie jednorazowa fala, którą należy przeczekać. Tak już będzie przez lata. Nic nie wskazuje, by wojny w Syrii, Iraku czy Libii miały się zakończyć, niewiele jest też nadziei, że nawet jeśli się zakończą, to efektem będzie sytuacja lepsza niż w Erytrei czy Somalii, skąd też trwają masowe ucieczki. Targany wojną domową Egipt może również wnet dołączyć do tej listy.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej