W naszym życiu publicznym doszliśmy do takiego punktu, w którym politycy, dziennikarze, biskupi szpiegują i roztrząsają kwestię, kto przystępuje do komunii św., a kto nie. To coś zdumiewającego i oburzającego, że bardzo osobista relacja między osobą wierzącą a spowiednikiem została wywleczona na światło dzienne.

Teraz biskupi chcą, aby ordynariusz badał każdy przypadek, czy jakiś polityk popierający obecną ustawę o in vitro ma prawo przystępować do tego sakramentu. Jakim prawem?
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej