Miarą wielkości zarówno byłych, jak i przyszłej głowy państwa będzie umiejętność wzajemnej współpracy, pozbycie się osobistych uprzedzeń, partyjnego nadbagażu i doraźnej polityki. W końcu - jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmiało - chodzi o dobro Polski. Prawda, Panowie?

Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski lubią się, szanują, popierają wzajemnie i o wielu sprawach myślą podobnie. A przecież różnie bywało w przeszłości. Byli prezydenci potrafili po latach wznieść się ponad własną historię, urazy i obsesje i zacząć współpracować.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej