Pierwszy zaczął usprawiedliwiać to zwykłe chamstwo prof. Piotr Gliński. W TVP Info powiedział: "Zmieńcie sobie, państwo, społeczeństwo, to będziecie mieli wtedy wytresowanych uczestników. Nie można mieć pretensji do ludzi. Raczej politycy powinni być bardziej wiarygodni". W TVN24 tłumaczył, że "lud warszawski" w ten sposób ocenił "wiarygodność polskich polityków".

Jarosław Gowin w radiowej Jedynce zaznaczył, że gwizdy są złe, ale bardziej niestosowne było to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zgodziła się na przemówienie prezydenta elekta w czasie uroczystości.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej