"Pogłębienie integracji" w strefie euro, by lepiej radziła sobie z kryzysami, jest od dawna dyżurnym tematem także w Berlinie. Na przykład o odrębnym parlamencie bądź wydzielonej izbie Parlamentu Europejskiego, gdzie debatowano by i decydowano o sprawach euro, rozprawia się w Niemczech od dobrych kilku lat.

Ale choć Berlin i Paryż, najważniejszy tandem UE, zgadzają się co do potrzeby integracji, to dość różnie ją sobie wyobrażają. Niemcy skupiają się na rygorystycznym egzekwowaniu dyscypliny budżetowej.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej