Polskie uczelnie w ogromnej większości są słabe. O tym, że kształcą tanio, masowo i marnie - z nielicznymi wyjątkami - mówią już wszyscy: politycy, biznesmeni, profesorowie, a nawet sami absolwenci. Jednym z głośnych tego przykładów był sławny list prezesa PZU SA Andrzeja Klesyka z 2012 r. (drukowany w "Gazecie Wyborczej"), w którym napisał, że absolwentów naszych uczelni trzeba wszystkiego uczyć od nowa.

Co jednak sprawia, że polskim uczelniom nie opłaca się inwestować w jakość - bo ewidentnie się nie opłaca?
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej