Przypadek Donalda Trumpa, czyli miliardera i błazna, który zapragnął zostać prezydentem USA, jest kolejnym argumentem na potwierdzenie smutnej tezy, że bezczelność i chamstwo - często bez dodatku talentu, pracowitości czy uczciwości - wystarczą, żeby odnieść w życiu tzw. sukces. Szczególnie jeśli ma się ułatwiony start.

Donald urodził się w bogatej rodzinie, ale trzeba mu przyznać, że majątek ojca - liczony zaledwie w dziesiątkach milionów dolarów - zdecydowanie pomnożył.
Pozostało 81% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej