Jaka jest recepta na podniesienie sądownictwa z ruin? Nie dosypanie pieniędzy, jak w przypadku rodzin wielodzietnych czy frankowiczów. Wojciechowski - a za nim zapewne PiS - chce odebrać sędziom monopol na sądzenie.

Chce uspołecznić sądy za pomocą ławników: aby byli nie tylko w sądach rejonowych, ale także okręgowych. Wojciechowski uważa, że zawodowi sędziowie pozbawieni są poczucia sprawiedliwości i toną w przepisach (co bywa prawdą), więc społeczny czynnik zadba o sprawiedliwość. Tyle że, o czym Wojciechowski dobrze wie, nie ma chętnych na ławników. Można oczywiście uatrakcyjnić ich diety albo rekrutować ich pod hasłami "walki z systemem" i "sprawiedliwości ludowej" - ale jakiej jakości będą tak zachęceni ławnicy? I jaką zapewnią sprawiedliwość? W dodatku jeśli odwidzi im się udział w sprawie lub pójdą na chorobowe, co zdarza się nierzadko, to trzeba będzie proces zaczynać od nowa, bo w sprawach karnych skład sądu musi być ten sam od początku do końca.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej