W wyborach parlamentarnych wszystko może się zdarzyć. Zarówno zwycięstwo PiS, jak i wygrana PO. Dobry wynik komitetu Pawła Kukiza i sięgnięcie po rolę głównego rozgrywającego w przyszłym parlamencie, lecz również przekroczenie jedynie "o włos" progu wyborczego i marginalizacja. Wejście do Sejmu ludowców z normalnym dla nich wynikiem 8-9 proc., jak również osiągnięcie 5-6 proc. Prześlizgnięcie się SLD do Sejmu lub wypadnięcie z niego; 7-8 proc. dla NowoczesnejPL Ryszarda Petru lub nieprzekroczenie progu wyborczego.

Po wyborach rząd może utworzyć PiS, a może też powstać koalicja wszystkich przeciwko partii Jarosława Kaczyńskiego.

Dla wyborców to dobra sytuacja, bo brak jednoznacznej prognozy zmusza do myślenia i przyglądania się ofertom poszczególnych ugrupowań ze szczególną uwagą. Myśleniu i przyglądaniu się sprzyjają okoliczności zewnętrzne - kryzys grecki i wznowienie przez prezydenta Francji Francois Hollande'a dyskusji o powołaniu parlamentu i rządu strefy euro. Nasze miejsce w UE i związany z tym kierunek rozwoju Polski to nowa oś sporu politycznego, która może napędzać stowarzyszenie Petru i Platformę, lecz pod warunkiem, że partia premier Ewy Kopacz zechce z tej szansy skorzystać.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej