Można się było spierać, czy oferta PiS jest dopracowana i realistyczna, ale jej kierunek był z grubsza taki jak w innych partiach. W sumie - warta rozważenia alternatywa dla Platformy.

Słuchało się tego przyjemnie, więc politycy PiS triumfalnie kpili: "Wyszło szydło z worka i co?". Dziecięca rymowanka pasowała jak ulał. Szydło wyszła z (PiS-owskiego) worka i zrobiła (miłego) stworka.

Ale co z tym szczelnie zasznurowanym workiem? Nie trzeba było długo czekać, żeby przez dziurę w worku, którą - jak żartują w PiS - wyszła Beata Szydło, zaczęły wyciekać całkiem inne osoby i narracje.

Nawet tak zdyscyplinowana formacja jak Zjednoczona Prawica nie może wypuścić z worka paru miłych osób, a reszty trzymać tam zasznurowanych bez końca. Ten koniec nadszedł. Ci, których zasznurowano, zaczęli tracić cierpliwość. Tydzień, który minął, przyniósł wielką ucieczkę z worka.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej