Trwa to - z grubsza rzecz biorąc - od marca. Wtedy to sekretarz stanu John Kerry i irański minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif mieli uzgodnić "ramowe porozumienie", co po wielu nieprzespanych nocach zrobili. I rzekomo zostały do uzgodnienia jedynie "szczegóły techniczne".

Okazało się jednak, co przewidywali bardziej sceptyczni komentatorzy - w tym Konstanty Gebert na łamach "Gazety Wyborczej" - że diabeł tkwi w owych szczegółach. I że żadnego porozumienia de facto nie ma.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej