Senat większością trzech głosów przyjął ustawę bez poprawek. Teraz czas na prezydenta, który zgłosił wątpliwość konstytucyjną. Chodzi o przepis, który pozwala pobrać komórki rozrodcze od osoby niezdolnej do wyrażenia zgody (np. po wypadku). Wątpliwości może być więcej, prezydent przeanalizuje całą ustawę.

Podziękowanie należy się posłom i senatorom, którzy ją przyjęli. Różnice światopoglądowe dotyczące początku nie tyle ludzkiego życia (oczywiste, że jest nim zygota), ile człowieczeństwa są nierozstrzygalne, bo należą do sfery przekonań. Tu nie ma jednej prawdy ani racji. Na szczęście możliwe okazało się porozumienie na gruncie tego, co obiektywne - wiedzy.

Zapłodnienie in vitro jest i nie zniknie. Trzeba je uregulować, jeśli chcemy chronić zarodki. Wiadomo też, że mniej strat (jak kto woli: śmierci) zarodków powoduje ich mrożenie przed wszczepieniem. Kto więc chce chronić życie poczęte, nie może zakazywać mrożenia. A na gruncie moralnym zmuszanie kobiety do wszczepienia uszkodzonego zarodka jest okrucieństwem, zaprzecza chrześcijańskiemu czy jakiemukolwiek innemu miłosierdziu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej