Prawo i Sprawiedliwość przedstawiało się jako partia pragmatyczna i technokratyczna. Beata Szydło zapowiadała rozwiązanie wszelkich problemów, przedstawiała wyliczenia, symulacje, używała terminów powszechnie uważanych za ekonomiczne.

To zupełnie nieważne, że liczby kompletnie się nie zgadzały. Ludzie nie znają się na liczbach. To nic, że z wypowiedzi prezes wynikało, iż najpierw chce wydać co najmniej 22 mld zł rocznie na dodatki na dzieci, a dopiero później uzyskać aż 52 mld z "uszczelnienia systemu podatkowego". Wątpliwości zawsze można zbyć zgrabnym: u nas nie obowiązuje stwierdzenie "nie da się". Bo jak wiemy, da się założyć hełm na drugą stronę.

Katowicką konwencję filmowały wyłącznie kamery PiS. Telewizje otrzymywały tylko "sygnał". Także kamery telewizyjne nie były dopuszczone na poszczególne panele. Bo być może coś niewłaściwego dla wizerunku partii zostałoby nagrane.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej