Gdy pani Beata Szydło przystępowała do ujawniania, w jaki sposób zamierza sfinansować trzy pomysły wyborcze: obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku, ufundowanie stałego zasiłku w wysokości 500 zł na drugie dziecko i kolejne oraz dla dzieci z rodzin uboższych, patrzyłem na nią jak na prestidigitatorkę. Oczekiwałem, że wyciągnie z kapelusza królika tak zręcznie, że moje ręce same złożą się do oklasków. Niestety, gołym okiem było widać, że królik jest martwy, a w dodatku niezręczna iluzjonistka pokazała, że w kapeluszu było podwójne dno.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej