Fajnie, gdy ludzie wykazują stałość poglądów. I nie zmieniają ich z powodów tak błahych jak czyjaś śmierć. Dwa lata temu Polaków ogarnęła chwiejność: sondaże pokazały spadek homofobii. Na szczęście zaraz potem, chyba nieprzypadkowo, Kościół katolicki rozpoczął swoją krucjatę przeciw gender. I nauczył Polaków, że geje są gorsi od nazistów.

Teraz źli ludzie będą mówić, że ten Kościół ma krew na rękach. Szykuje się kolejna bezpardonowa, okrutna nagonka na katolicyzm. I niesprawiedliwa, bo przecież - Wysoki Sądzie, ja tylko trzymałem frajera, a Edek ze Staszkiem bili - działało tu tyle różnych czynników. Nie da się zaprzeczyć: Polacy są biedni, rodzice źle zarabiają, nauczyciele też, zaharowanie i strach rodzą wściekłość. Niedofinansowana szkoła, skomercjalizowane media, internet i Facebook uczą myślenia czarno-białego i rozkoszy nienawiści. Oczywiście, źli ludzie powiedzą, że w takiej sytuacji rozpoczynanie krucjaty przeciw gender było zbrodniczo głupie. No, ale kochani: gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Krucjata na tym polega, że jednych się rani, innych zabija. To jest ten duch wypraw krzyżowych, którego przyzywa Terlikowski. Jak śpiewa bard PiS-u Jacek Kowalski:
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej