Nareszcie mamy na co wydać sto milionów złotych. Onkologia, edukacja dziś poczekają. Igrzyska mamy zacne dla Narodu. Może jeszcze jakieś referendum? Że nie damy ni złotówki na szkolnictwo? Przecież wreszcie mamy "demokrację".

W referendum Naród wyrazi swoją wolę. O tym, czy szczerze pragnie ustroju oligarchiczno-celebryckiego, czy domaga się politycznej korupcji i czy uznaje dogmat o nieomylności każdego podatnika. To ostatnie zamiast porządnego prawa, takiego na wzór systemów matematycznych i na miarę XXI w.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej