Od miesięcy jesteśmy przerażeni, oglądając telewizyjne relacje o ludziach, którzy w strasznych warunkach i z narażeniem życia uciekają od nędzy, głodu, dyktatury i płyną do europejskiej ziemi obiecanej. Ale przerażenie i współczucie kończy się, gdy trzeba przyjąć uchodźcę do siebie. Kościół mówi, że tak nie wolno.

"Mamy powinność przypominać społeczeństwu o chrześcijańskim obowiązku pomocy uchodźcom ratującym swoje życie z krajów objętych działaniami wojennymi lub prześladowaniami religijnymi, jak się okazuje, w zdecydowanej większości dotykającymi najbardziej chrześcijan" - napisali biskupi, ale zastrzegli wyraźnie, że pomoc powinna być organizowana wobec wszystkich uchodźców - bez względu na religię i wyznanie. To niezwykle ważny i odważny dokument. Prawdziwie chrześcijański. Przełomowy.

Mimo wezwań rządu Włoch Unia Europejska nadal nie jest w stanie się porozumieć co do liczby imigrantów, których mogłaby przyjąć. Nie będzie łatwo przekonać Polaków, bo nieufność wobec obcego jest silniejsza niż chrześcijańskie miłosierdzie. I tu polski Kościół daje wyraźne zalecenia: "Oby [uchodźcy] znaleźli w nas przyjaznych sąsiadów. Należy też przypomnieć, że ludzka sprawiedliwość i chrześcijańska gościnność stoją w sprzeczności z traktowaniem przybyszów jedynie jako taniej siły roboczej podejmowanej w fatalnych warunkach mieszkania, pracy i wynagrodzenia".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej