Obywatele, w myśl prawa, pozbawieni są możliwości zgłaszania kandydata na rzecznika swoich praw. Akcja "Obywatelski kandydat na rzecznika praw obywatelskich" to wyjątkowa próba obywatelskiej emancypacji. Organizacje napisały list do posłów wszystkich klubów, bo chodzi o to, by poparcie dla obywatelskiego kandydata było ponadpartyjne. Takie, jaki powinien być rzecznik.

Inicjatywa pojawia się w czasie, gdy w związku z wielkim sukcesem Pawła Kukiza upodmiotowienie obywateli i uspołecznienie rządzenia stało się ważnym tematem politycznym. Mówi się o JOW-ach i obowiązku zarządzania referendów. A może zacząć od tego, by dać obywatelom wpływ na wybór rzecznika ich praw?

To, jak posłowie zareagują na apel NGO-sów, będzie dobrym sprawdzianem ich stosunku do upodmiotowienia obywateli. A to, kto się podpisał, a kto nie pod kandydaturą Adama Bodnara, może być jednym z kryteriów głosowania na konkretne osoby w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Którzy politycy zechcą się podzielić z obywatelami władzą?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej