W "Gazecie Polskiej" czytam ostre, dociekliwe pytania.

"Pańska wizyta na Jasnej Górze dzień po wyborach wzbudziła u niektórych bardzo negatywne emocje. To była decyzja wynikająca z wiary? Czuje się pan osobą religijną?".

I dalej Pereira brnie: "Prezydent na klęczkach przed obrazem Maryi - niektórych to wystraszyło". Nie odpuszcza prezydentowi elektowi Dudzie: "Może to trochę osobiste pytanie, ale dla wielu Polaków to ważny temat: modli się pan przy podpisie ważnej decyzji politycznej?".

Niepokorny dziennikarz reprezentujący "Gazetę Polską", która walczyła, nie udając, o zwycięstwo Dudy - za co zresztą dziękowali prezydent elekt i prezes Jarosław Kaczyński - niestety nie postawił ważkich pytań.

A to przecież "Gazeta Polska" przez lata snuła wizje na temat zamachu w Smoleńsku. Pereira nie zapytał prezydenta elekta o zamach, nie zapytał o wrak, nie dowiedziałam się, czy prezydent elekt zadzwoni do prezydenta Putina z żądaniem oddania go. Bo przecież kiedy mieszkał w Belwederze Komorowski, to wrak był na wyciągnięcie ręki, brakowało tylko dobrej woli.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej