Platforma z koalicyjnym PSL przegłosowała bowiem poprawkę, dzięki której to obecny parlament - wbrew temu, co wynika z kadencji sędziów Trybunału i dotychczasowych procedur - obsadzi wszystkie pięć zwalniających się w tym roku miejsc w TK. Również te, w przypadku których kadencje sędziów kończą się w grudniu, a więc za kadencji nowego parlamentu. Decyzja pragmatyczna: wynik wyborów niepewny, PO może stracić władzę, więc przynajmniej obsadzi Trybunał. Jej zwolennicy powiedzą: może to nieeleganckie, ale lepiej, niżby Trybunał obsadził PiS.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej