Teraz służba zdrowia jest finansowana z naszych składek do Narodowego Funduszu Zdrowia. Większość tej składki odpisujemy sobie od podatku, tylko niewielką część wyciągamy dodatkowo z własnej kieszeni. Dzieleniem naszych pieniędzy zajmuje się NFZ (wyceniając usługi medyczne, zawierając kontrakty z lekarzami rodzinnymi i szpitalami). Przy czym tak krawiec kraje, jak materii staje. Do podziału jest tylko tyle, ile wpłacimy (w tym roku niecałe 68 mld zł).

Kolejki w służbie zdrowia nie biorą się stąd, że NFZ "odebrane" nam pieniądze przepuszcza na limuzyny czy bankiety - przeciwnie, jest tani, na obsługę samego siebie NFZ - w porównaniu z innymi tego typu instytucjami - wydaje stosunkowo niewiele.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej