Niebawem cisza wyborcza. To dobry czas, by spokojnie wejrzeć w siebie, tego sprzed kilku lat i obecnego, tego sprzed dwóch miesięcy i tego ukształtowanego przez przekaz kampanii wyborczej. Kluczowe znaczenie będzie miało to, czy uwierzymy w rzeczywistość, w której żyliśmy przez ostatnie lata, czy w dobrze opakowany produkt medialny.

Kilka miesięcy temu, gdy dowiedziałem się, że Jarosław Kaczyński wystawił jako kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę, szczerze mu współczułem i odnosiłem się do niego z pewną dozą sympatii, jak do każdego wystawionego do odstrzału.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej