Każda ekipa rządząca krajem walczy o obsadzenie stanowisk kierowniczych w telewizji i radiu swoimi ludźmi. A media publiczne, zamiast realizować misję - edukować, dostarczać wysokiej jakości informacje i promować kulturę - produkują rozrywkę, ścigając się z komercyjnymi konkurentami o widza i reklamy.

Miał to zmienić obywatelski projekt ustawy o mediach publicznych. Jego pomysł zrodził się na Kongresie Kultury w Krakowie w 2009 r. - grupa twórców, dziennikarzy, medioznawców i menedżerów kultury skupionych w ruchu Obywatele Kultury powołała Komitet Obywatelski Mediów Publicznych, który przygotował wizję radykalnej zmiany. Głównym założeniem było odsunięcie klasy politycznej od decydowania o mediach.

Dyrektorów telewizji i radia publicznego miała wybierać rada powoływana przez Komitet Mediów Publicznych. Ten z kolei miał być wybierany losowo spośród 250 osób delegowanych proporcjonalnie przez ciała społeczne: organizacje pozarządowe, stowarzyszenia twórcze i dziennikarskie, uczelnie wyższe i organizacje samorządowców. Miało to z jednej strony zapobiec manipulacji politycznej, z drugiej - uspołecznić kontrolę nad mediami.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej