Błyskawicznie zareagował wczoraj zarząd TVP na poniedziałkowy incydent w programie Tomasza Lisa, w którym Tomasz Karolak i prowadzący zacytowali tweet z fałszywego konta córki Andrzeja Dudy. Już we wtorek TVP zażądała od Lisa wyjaśnień, uznając "sytuację za niedopuszczalną". A we wtorkowych "Wiadomościach" przeprosiła córkę Dudy i wyemitowała przeprosiny Lisa.

Podobnej reakcji należy oczekiwać od nadawcy publicznego. Ale nie zawsze umie on temu oczekiwaniu sprostać. W ubiegły czwartek w TVP Jan Pospieszalski urządził godzinny seans nienawiści przeciwko prezydentowi Komorowskiemu. Ton tej ordynarnej agitce nadała sonda z pytaniem: "Czy głosowałbyś na kandydata popieranego przez WSI?".

Jednak zarząd TVP milczał aż do wtorku, mimo że zaraz zaprotestował sztab Komorowskiego. Prezes TVP Juliusz Braun zbył wtedy nasze pytanie na odczepnego: "Nie komentuję takich spraw".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej