Nauki nie było wśród tematów wczorajszej debaty prezydenckiej. Pojawiła się w zasadzie tylko raz, gdy Andrzej Duda zarzucił rządowi brak wsparcia dla innowacji: "przecież ostatnio słynny grafen został sprzedany, okazuje się, że będzie produkowany w Wielkiej Brytanii. Jak mogliśmy stracić tak wspaniały polski wynalazek, jak można było do tego dopuścić?".

Z tą wypowiedzią o grafenie jest jak z samochodami, które miały być rozdawane na placu Czerwonym. Po czym się okazało, że tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego, i nie rozdają, tylko kradną.

Jak to jest z grafenem? Kto go sprzedał, ukradł czy stracił?

Odkryli go mniej więcej dekadę temu dwaj fizycy - Andriej Geim oraz Konstantin Nowosiołow, którzy urodzili się w Związku Radzieckim, ale od dawna pracują w zachodnich ośrodkach naukowych. Odkrycia dokonali na Uniwersytecie w Manchesterze w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkają i żyją do dziś, mając już także brytyjskie obywatelstwo. Brytyjski Manchester to kolebka grafenu i jeden z kluczowych ośrodków, które zajmują się jego badaniami.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej