1. Trzeba cofnąć podwyższenie wieku emerytalnego, bo to złamana obietnica Tuska i Komorowskiego

Bronisław Komorowski w czasie poprzedniej kampanii prezydenckiej rzeczywiście dystansował się wobec podwyższania wieku emerytalnego. Ostatecznie poparł jednak projekt rządu PO-PiS. Podobno przekonało go to, że reforma będzie rozłożona w czasie (do 67 lat kobiety będą musiały pracować od 2040 r., mężczyźni - od 2020 r.). Reforma zakłada też wcześniejsze emerytury, tzw. częściowe, prawo do nich będą miały 62-letnie kobiety i 65-letni mężczyźni.

Andrzej Duda chce przywrócić poprzedni wiek emerytalny, tak byśmy znów pracowali do 60. (kobiety) lub 65. (mężczyźni) roku życia. Ale nic nie mówi o konsekwencjach. Nic dziwnego, oznacza to bowiem obniżki emerytur. Ich wysokość zależy od długości życia na emeryturze. Zebrane składki dzieli się przez statystyczną dalszą długość życia. Polacy wcześniej przechodzący na emeryturę, jak chce kandydat PiS, będą więc krócej pracować (odłożą mniej pieniędzy) i dłużej żyć z emerytury (mniejszy kapitał rozłoży się na więcej miesięcy).
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej