Po pierwsze, z punktu widzenia jakości demokracji, i to nie jakiejś "przymiotnikowej" (polskiej, populistycznej), tylko demokracji przedstawicielskiej, jaką znamy z Europy Zachodniej.

Po drugie, z punktu widzenia skutecznej obecności Polski w UE oraz bezpieczeństwa zewnętrznego kraju.

Po trzecie, z punktu widzenia stabilności struktur państwa.

Będę zaczynał od urzędującego prezydenta oraz - by było w zgodzie z charakterem narodowym - od narzekania, od wskazywania wad.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej