Potem sędziowie przypomnieli, że w prawie 28 tys. komisji obwodowych całej Polski pracuje ponad 200 tys. ludzi. Część z nich to osoby zaufania skierowane tam przez komitety poszczególnych kandydatów. - To od uczciwości ludzi w komisjach zależy rzetelność wyborów w Polsce - podkreślali szefowie PKW. - Nawet gdyby tu, w Warszawie, zamiast trzech leśnych dziadków siedziało dziewięciu Herkulesów, to nie dopilnowaliby wyborów w tych wszystkich miejscach - mówił sędzia Wiesław Kozielewicz, żartując sobie z pogardliwego określenia, jakim PiS--owskie media nazywały Komisję po wyborach samorządowych w 2014 r.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej