Być może ci sami sąsiedzi teraz na niego zagłosowali. W czasach elektronicznej gonitwy newsów wyborca ma krótką pamięć. I nie zawsze rozumuje. Nic dziwnego: gdy zamiast obywatela jest podatnik, a wolny rynek zawsze ma rację, wtedy publiczna edukacja upada (bo tanie państwo, konieczne reformy, niezbędne cięcia, klasy wieloosobowe i zaganiani, źle opłacani nauczyciele). Komercjalizują się też media, również te publiczne: sprzedają łatwe głupstwa, zamiast wyjaśniać trudne sprawy.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej