Wymuskany, ale i sztywny Andrzej Duda wtorkowego wieczoru recytował swój program, machając rękami zgodnie z radami specjalistów od mowy ciała. Nie zwracał szczególnej uwagi na pytania. Powtarzał, że chce odwrócić reformę emerytalną i podnieść kwotę wolną od podatku do 8 tys. zł. Od razu przelicytowała go Magdalena Ogórek, proponując 20 tys. A co?

Paweł Kukiz, który miał być czarnym koniem wyborów, w debacie okazał się szkapą. Mówił nieskładnie, niejasno. Poza programem jednomandatowych okręgów wyborczych i uzbrojenia armii w rewolwery z Radomia faktycznie nie miał nic do zaproponowania.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej