Nie byłoby prac nad korzystniejszym prawem dla podatników. Rząd nie szykowałby pewnie ustawy o in vitro, a konwencja antyprzemocowa wciąż czekałaby na ratyfikację. Nie słyszelibyśmy tyle od decydentów o niesprawiedliwych płacach czy złej gospodarce opartej na taniej sile roboczej.

Jednak sukcesy te pokazują, że na co dzień w wielu ważnych sprawach demokracja pozostaje senna. Budzi się w obliczu zagrożeń takich jak agresja Putina na Ukrainę. Ale inne istotne kwestie jak model rozwoju Polski czy prawa obywatelskie rząd i opozycja pospołu odsuwają, skupiając się na płaskich kłótniach politycznych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej