Gospodarka jakby ze wzruszeniem ramion przyjęła rosyjskie embargo. Część firm dotknęło ono mocno, ale przedsiębiorcy szybko zaczęli szukać innych odbiorców. Eksport rośnie, kupujemy coraz więcej, czemu sprzyja deflacja - za te same pieniądze możemy kupić więcej niż przed rokiem. Bezrobocie spada, pracy jest trochę więcej.

Podwyżki? Tu nie ma szału, ale znów: deflacja sprawia, że nasze pensje mają większą wartość, wzrost cen ich nie zżera.

Jednak na każdy sygnał o tym, że jest lepiej, słychać głośny chór malkontentów: że dane statystyczne są naciągane, że nie mówią prawdy o zwykłym Kowalskim, który jak nie miał pracy w Wałbrzychu, Włocławku czy Sztumie, tak nie ma. - O rzeczywistym stanie gospodarki mówi nam więcej skala emigracji - słyszymy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej