Pielęgnowana przez lata symbioza PiS ze SKOK-ami na chwilę zawisła na kołku. Kaczyńskiemu przyszło to o tyle łatwiej, że w pamięci mógł mieć doniesienia o politycznych ambicjach senatora i jego zwolenników, którzy mieli typować Biereckiego na następcę Kaczyńskiego.

Jak bardzo uwiera prezesa PiS temat SKOK-ów, okazało się przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej. Kaczyński dziękował wszystkim "bez których sprawa, o którą walczymy, byłaby nie do wygrania". Wymieniał nazwiska niektórych księży, media o.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej