Główną patologią w SKOK-ach i praprzyczyną innych było zapewnienie pełnej władzy w Kasie Krajowej fundacji kontrolowanej przez Grzegorza Biereckiego, od 2011 r. senatora klubu PiS. Fundacja ta miała 75 proc. głosów na walnym zgromadzeniu Kasy Krajowej, tj. trzy razy więcej niż wszystkie Kasy działające w Polsce - zrzeszające ponad 2 mln członków. Prezes fundacji był jednocześnie prezesem Zarządu Kasy Krajowej. Był więc osobą niekontrolowalną i nieodwoływalną. Stwarzało to możliwość, i wielką pokusę, wykorzystania systemu SKOK-ów do swoich prywatnych interesów i finansowania z pieniędzy udziałowców SKOK-ów imprez, mediów i działań promujących samego Grzegorza Biereckiego oraz wspieranych przez niego ludzi i partii, czyli PiS. To, że jedna osoba znaczyła więcej...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.